Czytałam kilka powieści tego autora, lecz niewiele już pamiętam, dawno temu to było, jeszcze za czasów szkolnych.
Właśnie, czytało się to będąc młodym, w szkole podstawowej albo na początku liceum, a przecież to nie jest taka typowa młodzieżowa literatura. Trochę dojrzalsza mi się wydawała zawsze, bardziej poetyckim językiem napisana, niż na ten przykład Winnetou.
Ale oczywiście losy Sokolego Oka wciągały niesamowicie, wartka akcja, barwne postaci, niezwykłe przygody no i ten świat, który w czasach, kiedy autor tworzył swoje dzieła, zanikał w zastraszającym tempie...
...biały człowiek w swym pędzie niewiele różnił się (różni się?) od pędzącego stada bydła, eh.