Erynie były lekturą nie tylko przewidywalną i wtórną, ale przede wszystkim zupełnie niewciągającą.
W zeszłym tygodniu przeczytałem "Liczby Charona" - które bodaj także wpisują się w ten sam cykl, co Erynie. Tam też o Popielskim książka mówi?
Nie miałem wcześniej nic Krajewskiego w rękach, raczej niespecjalnie mnie interesuje tematyka i sposób opowiadania autora. No, ale na "Liczby" dałem się skusić przez moją sympatię do nauk ścisłych. Reklamowano je jako książkę pełną matematycznych zagadek, jakże było nie zakupić.

Tylko, że jak już ta matematykę człowiek lubi to nie da się nabrać na bajki, będzie starał się zweryfikować to, co opowiada autor. Takie coś w rodzaju skrzywienia zawodowego. No i może dlatego mnie książka nie przekonała. Ponoć Krajewski konsultował się w sprawie matematyki z kimś z UWr lub PWr i pewnie zagadnienie kwadratów magicznych przedstawione jest poprawnie, ale sposób odczytywania przyszłości na podstawie odpowiednich słów zawartych w hebrajskiej Biblii, tu autor nie był dla mnie wiarygodny.
Przeczytałem w weekend. Książka nawet wciąga, a w każdym razie nie sprawia problemów w lekturze. Miłośnicy Krajewskiego zapewne kupią i tak, ale gdyby nie to, że udało mi się kupić Liczby Charona w promocji za pół ceny nie sięgnąłbym po nią. Autor dostał ode mnie szanse, ale nie zachęcił mnie i kolejnych książek jakie napisze raczej nie kupię.
Może jednak zbyt czarno widzę nową powieść Krajewskiego? Ktoś może ma inne zdanie? Z przyjemnością wysłucham.
