Czytałam tą książkę "na potrzeby studiów". Przekonałam się na własnej skórze, że trudno ją zdobyć.
„Absolutna amnezja” to opowieść o dojrzewaniu Marianny, która mieszkała w Gdańsku pod koniec lat 70. Oczytana dziewczynka pisała pamiętnik, w którym wykreowała swój świat. Pamiętam z lektury, że lubiła drobiazgowość, na którą nie każdy by „wpadł”. Na przykład robaki… według Marianny były to przykłady natury zatrzymanej w rozwoju, które straciły swój instynkt samozachowawczy wraz ze skrzydłami. A dorośli zostali przez nią określeni jako puści, pretensjonalni ludzie, którzy przez pomyłkę przejęli kontrolę nad światem.
Dom – bunkier, Ojciec – Sekretarz, Matka – Niepokalana… wszystko to przypomina człowieka Polski z czasów PRL-u. Dziewczynka buntowała się przeciwko schematyczności życia, przeciwko roli narzuconej jej przez płeć, przeciwko tyranii Ojca… przeciwko wdrożeniu systemu totalitarnego przez szkołę, bo według niej szkoła nie służy do uczenia… bo po jej ukończeniu dostaje się dyplom ze stanem amnezji. Matura jest stanem nieodwracalnym…
Książka jest trudna. W każdej myśli można doszukać się ukrytego znaczenia zarówno na podłożu historycznym, jak też psychologicznym.
„Absolutną amnezję” czytałam ze wzmożoną uwagą dlatego, że fabuła została dziwnie skonstruowana. Nie ma ciągłości wydarzeń, znacznymi przerywnikami w lekturze są „Wypisy z dramatów greckich”. Izabela Filipiak w kilku momentach dokonała rozbicia toku narracyjnego: dwie osoby opowiadały równocześnie to samo zdarzenie, co też ilustruje graficzny układ strony, podzielony na dwie kolumny.
Cieszy mnie to, że język jest zupełnie inny od tego, którym piszą współcześni pisarze młodszego pokolenia: przede wszystkim pozbawiony wulgaryzmów.
„Książka przedziwna. W pewnym sensie podobna do kobiety – potrafi drażnić, irytować, pokazać pazurki – ale i rozbawić, wywołać uśmiech na twarzy czytelnika.”* Krytycy określają prozę Filipiak jako feministyczną, lecz autorka zbagatelizowała „zarzut feminizmu”, co według literaturoznawców sprawia, że zamiast wzbogacać interpretację, niepotrzebnie ją zubaża.
Myślę, że warto sięgnąć po „Absolutną amnezję” (jeśli będzie taka okazja), chociażby po to, by zobaczyć, jak pomysłowo została rozbita narracja. Uważam to za „ciekawe zjawisko”.

---
* Z biblionetki. (Nie chcę podawać linka, bo może to zostać uznane za reklamę czy coś.)