Wojna, ludzie i medycynaDziś nietypowo, mniej fantastycznie. Chciałbym zaprezentować Wam pewną pozycję, którą mi onegdaj polecono. Bardzo mnie zainteresowała.
Nie jest to jednak powieść fabularna. Wojna, ludzie i medycyna to wspomnienia lekarza chirurga, Adama Majewskiego z czasów II wojny światowej. Poznając historię dość często czytamy jedynie o ważniejszych wydarzeniach, umowach międzynarodowych, bitwach. Jednym słowem poznajemy suche fakty, które dają nam jako taki obraz historii i wydarzeń, które kiedyś miały miejsce. Książka Adama Majewskkiego jest pod tym względem inna. Napisana bardzo prostym i przystępnym językiem, przedstawia prawdziwe wojenne życie żołnierzy, widziane nie oczami historyków, którzy na podstawie zachowanych dokumentów próbują ustalić rzeczywisty bieg wydarzeń, ale oczami zwyczajnego, polskiego żołnierza lekarza.
Czytałem sporo książek o tematyce historycznej, ale ta jest na swój sposób wyjątkowa. Przyjemnością jest czytać o wyczynach Polaków na frontach II wojny światowej. Poza tym znalazłem tam wiele wiadomości o tym, jak postrzegali naszych żołnierzy ludzie innych narodowości oraz współtowarzysze broni z innych państw. Do dziś mam w pamięci słowa jednego Anglika, który zwrócił się do Polskich żołnierzy idących na Monte Cassino. Powiedział mianowicie tak: jeśli wam się uda zdobyć Monte Cassino, to będę do końca życia zdejmował czapkę i kłaniał się przed każdym Polakiem, którego spotkam. Ciekaw jestem czy dotrzymał słowa.
Podczas wojny Adam Majewski przebywał w wielu zakątkach świata. Podróż rozpoczął poprzez Węgry, razem z częścią polskiej armii po klęsce wrześniowej. Potem przyszedł czas na Jugosławię, oraz Francję. W tej ostatniej armia polska nie gościła długo, bowiem po klęsce zachodniego 'sojusznika' została ewakuowana do Anglii. Francuzi byli Polakom niechętni. Zezwolili wprawdzie na formowanie na ich terytorium oddziałów polskich, a nawet je zaopatrzyli, ale przeważnie w stary przestarzały sprzęt, a niektóre mundury, jakie otrzymywali polscy żołnierze pochodziły jeszcze z I wojny światowej. Autor potwierdza również ogólnie panujące przekonanie, że z Francuza żaden żołnierz. Wspomniał sytuację, gdy kolumna polskich wozów jechała drogą zdążając do miejsca ewakuacji do Anglii. Zatrzymali się na postój a obok nich przejeżdżała nieopodal kolumna francuskich czołgów. Jeden z Polaków wyskakując z ciężarówki zahaczył w niefortunny sposób cynglem o coś i w gorę poszła długa seria z karabinu maszynowego. Francuzi w przeświadczeniu, że to ogień niemiecki zaczęli nagle wyskakiwać z czołgów i uciekać.
Radością przepełnia czytanie o wyczynach polskiej armii i w ogóle o Polakach, żołnierzach walczących na frontach II wojny. W wojsku prócz dzielnych wojaków były również i szumowiny, ludzie wątpliwej reputacji. Jednak ciekawym zjawiskiem było to, że było ich tym więcej w oddziałach im dalej byli od linii frontu. Zdarzały się przypadki, że ranni żołnierze przewiezienie na tyły na rekonwalescencje dezerterowali ze szpitali i uciekali z powrotem na front, nie mogąc znieść stosunków panujących na tyłach.
Punktem kulminacyjnym akcji jest bitwa o Monte Cassino. Doskonale obrazuje trud jaki włożono w zdobycie klasztoru. Poległo tam wielu polskich żołnierzy z Brygady Strzelców Karpackich, która cieszyła się wielką renomą wśród wojsk alianckich. (Samodzielna Brygada strzelców Karpackich, która walczyła w Tobruku była częścią BSK). Autorowi po zakończeniu wojny żal jest rozstawać się z towarzyszami broni. Wie, że w cywilu nie spotka już tylu oddanych przyjaciół i uczciwych ludzi. Na froncie bowiem, nie było różnic, żołnierze byli przyjaciółmi, a dowódcy bardziej opiekunami niż przełożonymi. Nikt się nie wywyższał.
Książka jest bardzo ciekawa i żeby chociaż w skrócie opowiedzieć jej treść zajęłoby to zbyt wiele czasu. Jeżeli interesuje was historia II wojny widziana nie oczami historyków, ale pojedynczego zwykłego człowieka to odsyłam do lektury Wojny, ludzi i medycyny.