Niestety, tym razem mojej ukochanej i ulubionej p. Chmielewskiej nie udało się.
Niby tradycyjnie podkreślone absurdy z życia wzięte, niby humor, niby...
Wszystko niby, nieciekawe.
Jednak prawdziwy "chmielewskożerca" powinien przeczytać. Nam też nie wszystko zawsze się udaje.