Książka promowana jest przez porównanie autora do Marqueza, jako wielbicielka tego ostatniego książkę kupiłam i zabrałam się do czytania z pewną dozą powątpiewania.
Przez pierwsze sto stron przebrnęłam z lekkim odczuciem niesmaku, autor sypie wulgaryzmami, nie szczędzi erotycznych szczegółów i opisów.
Dalej już jest dużo lepiej, także czytelnicy cierpliwości

.
Powieść ma formę pożegnalnego listu samobójczego 25-letniego Gabriela przebywającego w Chile do swojej dziewczyny w USA. Poznajemy więc Gabriela prawiczka, jego ojca-amanta, który założył się, że do 50 roku życia codziennie będzie sypiał z inną kobietą, matkę, która postawiona została w obliczu absurdalnego zakładu męża, no i tytułową Nianię, kobietę zagadkową i sprytną. Obserwujemy również tragiczne skutki męskiej rywalizacji, fałszywą przyjaźń, poszukiwanie akceptacji i miłości, upokarzaną przez lata kobietę. Co może z tego wyniknąć?
Pod płaszczykiem rozważań o miłości, Dorfman przemycił do książki swoje przemyślenia o polityce, tożsamości narodowej, konfliktach między nowoczesnością a tradycją, rozliczeniach przeszłości. Poza tymi walorami należy wspomnieć o wartkiej akcji i zaskakującym zakończeniu, humorze i magii.
"Dorfman jest, obok Maria Vargasa Llosy i Gabriela Garcíi Márqueza, jednym z najwybitniejszych przedstawicieli współczesnej prozy iberoamerykańskiej".
"The Times"
Polecam i życzę miłej lektury.