Autor Wątek: Richard Feynman - Pan raczy żartowac, panie Feynman!  (Przeczytany 362 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline trifolum

  • Kubuś Puchatek
  • Wiadomości: 3
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Richard Feynman - Pan raczy żartowac, panie Feynman!
« dnia: Marzec 29, 2010, 10:34:05 am »
Richard Feynman – Pan raczy żartowac, Panie Feynman! To wspaniała książka opowiadająca o życiu znakomitego fizyka. Nie jest to utwór pisany ręką Feynmana, jednak stworzony na podstawie rozmów prowadzonych z nim przez jego przyjaciela, Ralpha Leightona. Feynman przedstawiony jest w niej nie jako niedostępny geniusz, ale jako niesamowicie otwarty człowiek, który wciąż chce sięgać dalej i namawia innych by robili to samo. Zawsze należy zadawać pytania i starać się znaleźć na nie odpowiedź. Opisuje jak już od najmłodszych lat interesował się majsterkowaniem przy starych radiach i rozstrzygał, co jest przyczyną ich nie działania. Dzięki temu zdobył sławę w najbliższej okolicy. Oczywiście, jego życie nie jest skoncentrowane wyłącznie wokół nauki. Będąc na studiach, mówi o trudnościach w nawiązywaniu kontaktów z dziewczynami. Później, podczas pobytu w Brazylii, uczy się grac na bongosach, kubańskich bębnach i bierze udział w ulicznym muzykowaniu. W tym czasie poznaje artystę, z którym toczy długie rozmowy na temat nauki i sztuki. Nie może to być jednak kompletna wymiana zdań, ponieważ dla każdego z nich pojęcie rzeczywistości ma różne wymiary. Z tego powodu, Feynman decyduje się wprowadzić kolegę w świat fizyki, a tamten z kolei uczy go malować. Można powiedzieć, że malowanie sprawia mu nawet przyjemność i ku jego własnemu zaskoczeniu, jego dzieła podobają się innym. Książka pokazuje go jako niezmiernie skromnego człowieka, który nie boi się próbować nowych rzeczy. Bohater wspomina też niezwykłych ludzi, których spotkał i wobec których, jak sam mówi czuje się „maluczki”, jednak nie traktuje ich jako nieomylnych, do wszystkiego podchodzi analitycznie i w przypadku znalezienia błędu jest w stanie go dosadnie wytknąć choćby największemu gigantowi umysłu. Atmosfera dobrego humoru i lekcja optymizmu unosi się nad kartami tej książki. Feynman cały czas naigrywuje się, wykorzystuje naiwność niektórych sytuacji. Otwiera sejfy, wprowadzając w zakłopotanie ich właścicieli, którzy nie wierzyli w jego umiejętności. Pokazuje jak płytkie jest myślenie, że coś jest „na pewno”. Podczas pracy w Projekcie Manhattan (mającym na celu stworzenie bomby atomowej), wymieniając korespondencję z żoną pisał nieznanym nikomu (nawet żonie) szyfrem. Cała zabawa polegała na odgadnięciu treści wiadomości i zadaniu kolejnej zagadki.

Pan raczy żartowac, Panie Feynman! będzie odpowiednią lekturą nie tylko dla pasjonatów fizyki czy matematyki, ale także dla każdego, kto jest ciekawy świata i oczekuje od książki rozrywki i źródła przemyśleń. Lektura jest przyjemna, co w dzisiejszych „pędzących” czasach jest na wagę złota. W zasadzie jest tam bardzo niewiele rozważań czysto fizycznych, które z pewnością nie odstraszą, a wręcz powinny zachęcić potencjalnych czytelników i po lekturze pozostawić uśmiech na ich twarzach.

Osobiście usłyszałam to nazwisko na wykładzie z fizyki i ciekawa skąd płynie tak wielki entuzjazm do osoby Feynmana ze strony wykładowcy, postanowiłam poszperać tu i ówdzie. Tym sposobem wpadła mi w ręce jego biografia. Przeczytałam ją dosłownie w jeden wieczór i jestem nią oczarowana. Polecam ją każdemu. Z przyjemnością więc sięgnęłam po jego wykłady i nie rozczarowałam się. Ten człowiek miał ogromny dar, i co może nawet ważniejsze, chęć przekazania innym swojej wiedzy i przemyśleń. Zaskoczyło mnie to, że w biografii nie przechwala się swoimi osiągnięciami, a przecież jest czym! Z książki, owszem, dowiemy się nad czym pracował, ale sam Feynman nie pokusił się już o wyróżnienie swojej pracy, o pokazanie, że to czego dokonał jest rzeczywiście tak wybitne. Nigdy nie osiadł na laurach, nie uznał że nauczanie studentów to zajęcie poniżej jego kompetencji. Wręcz przeciwnie, mówi że gdyby nie styczność z młodymi umysłami to jego sam szybko by się wypalił i stracił ważny bodziec do działania. Jak mniemam, jestem jedną z mnóstwa osób pozostających pod urokiem Pana Feynmana.
"żuchwa jest naszym najlepszym narzędziem filozoficznego poznania" S. Dali