Gdy pierwszy raz podeszłam do "Ostatniego życzenia" już po kilku stronach odłożyłam książkę na półkę i długo do niej nie wracałam. Nieszczególnie mnie zachęciła, mogłabym wręcz pokusić się o stwierdzenie, że była nudna. Ale to przecież tylko kilka stron, więc po długiej przerwie postanowiłam spróbować jeszcze raz. Jak tym razem zaczęłam czytać - już nie mogłam się oderwać. Pochłaniałam tom za tomem. Fabuła niesamowita, a główny bohater to facet, z którym ma się ochotę iść i ramię w ramię zrobić niezłą rozróbę. Akcja wartka, praktycznie w każdej chwili coś się dzieje, choć nie tak, że ma się wrażenie, iż jest to pisane na siłę. Wręcz przeciwnie - wciąga niesamowicie! Podczas czytania tych książek przeżywałam przeróżne emocje - od napięcia po grozę i zachwyt. Wiele razy łzy płynęły mi z oczu i obgryzałam paznokcie ze zniecierpliwienia, co wydarzy się za chwilę. Cudowny język autora sprawia, że chce się czytać jeszcze i jeszcze, żeby tylko książka się nie skończyła. Podczas czytania zakończenia już zupełnie nie byłam w stanie powstrzymać łez i przez pewien moment nie wiedziała, co się w ogóle wydarzyło. Jestem szczęśliwa, że książki te wywołały we mnie aż tyle emocji, bo historię Geralta i małej Ciri przeżywam aż do teraz.