Autor Wątek: Siewca wiatru - Maja Lidia Kossakowska  (Przeczytany 2074 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Uczeń Czarnoksiężnika

  • Wiedźmin
  • ******
  • Wiadomości: 1114
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • Uczeń Czarnoksiężnika
Siewca wiatru - Maja Lidia Kossakowska
« dnia: Czerwiec 30, 2009, 11:28:10 am »
Siewca wiatru

Poza „Rajem utraconym” Johna Miltona nie spotkałem się jak dotąd w żadnym utworze literackim podjęcia tematu aniołów i diabłów w szerszym ujęciu niż w Mistrzu i Małgorzacie czy Fauście. Maja Lidia Kossakowska podjęła się takowej próby w Siewcy wiatru.
Ukazuje Niebo jako królestwo, podobne ziemskim, z władzami i administracją. Królestwo (jak zwie Niebo Kossakowska) podzielone jest na siedem Nieb. Oczywiście im wyższe tym zamieszkują je dostojniejsi mieszkańcy. W Siódmym Niebie znajdują się piękne ogrody pielęgnowane przez Aniołów Lata i pałac Stwórcy.
Lekturę właściwej powieści poprzedza prolog, coś na kształt wprowadzenia. Właściwie jest to przedrukowane opowiadanie z wcześniejszej książki o Aniołach pani Kossakowskiej zatytułowanej „Obrońcy Królestwa”. Antykreator, pan chaosu, przeciwieństwo Boga próbuje wedrzeć się do Królestwa. Tworzy szczelinę między światem aniołów a ciemnością i posyła swoje niezliczone armie, aby siały zniszczenie.
Prawa ręka Pana, demiurg Jaldabaot zlekceważył (zapewne przez pogardę dla Aniołów Miecza) ostrzeżenia Kamaela i nie uczynił nic, by zapobiec wdarciu się Antykreatora do Nieba. Daimon Frey próbuje ratować sytuację bez względu na późniejsze konsekwencje. Popełnia świętokradztwo w imię ocalenia dzieła Pana.
Nie chcę dalej zdradzać fabuły. Właściwa akcja powieści dzieje się wiele setek lat później. Po obaleniu Jaldabaota ster rządów przejmują Archaniołowie Gabriel, Michał, Rafał :) i Razjel. Z przerażeniem odkrywają, że Pałac Pana jest pusty, a Stwórca opuścił swoje Królestwo. Obawiając się totalnego chaosu, jaki bez wątpienia wywołałaby ta wieść ukrywają fakt odejścia Pana. Zawiązują też tajne porozumienie z upadłymi Aniołami wygnanymi z Królestwa, którym przewodzi Lucyfer, zwany czasem żartobliwie Lampką.
Warto tutaj dodać, że Głębianie, wygnańcy nie są w tej książce esencją zupełnego zła, jak uczy religia chrześcijańska. Lucyfer ukazany jest nawet jako przeciwnik zbytniej brutalności i bezwzględności, władca trochę zagubiony i zbyt mało zły, by rządzić Piekłem. Można do niego w trakcie lektury poczuć sympatię, podobnie jak do Asmodeusza, jego przyjaciela. Lucyfer stanął na czele buntu Aniołów, bowiem przeciwny był zbytniej biurokratyzacji Królestwa. Marzyła mu się wolność i demokracja. Nie buntował się przeciwko Bogu, ale przeciw sytuacji w Królestwie. Sprawy zaszły jednak do takiego punktu, z którego nie było już odwrotu. W efekcie trzecia część Aniołów, którzy poparli Lucyfera została wygnana.
W obliczu ponownej napaści Antykreatora stają ramie w ramię by bronić dzieła stworzenia.
Aniołowie są bardzo ludzcy. Nie uświadczycie tu obrazów rodem z Ewangelii, grzecznych niemal niewieścich postaci. Są władczy, porywczy, mają swoje wady, ulegają pokusom, klną kiedy potrzeba. Aniołowie bardzo różnią się od siebie, poczynając charakteru a kończąc na pełnionych funkcjach. Siewca wiatru stanowi istny przegląd Aniołów. Widać tu pracę autorki, jaką musiała włożyć w zapoznanie się ze źródłami.
Książkę czytało się przyjemnie. Może czasami lekko irytowało mnie ucinanie akcji w ciekawym momencie, by przenieść się zupełnie gdzie indziej, na przykład z ważnej narady w pałacu Gabriela do komnat Aniołów Stróżów. W takich chwilach niejednokrotnie miałem ochotę odłożyć książkę i zając się czymś innym. Oczywiście wszystkie te fragmenty łączą się później w jako tako spójną całość, ale lekkie negatywne wrażenie spowodowane przerywaniem spójności fabuły mi pozostało.
Ostateczną walkę z Antykreaotrem autorka opisała w sposób dość chaotyczny. Trudno sobie wyobrazić jednostki bojowe obrońców, kiedy na wcześniejszych kartach nie było o nich ani słowa. Pojawiają się najprzeróżniejsze dziwy, chalkedry, rydwany, ci wielcy Aniołowie Słońca, których nazwy zapomniałem. Przez czterysta stron poruszamy się po Królestwie, poznajemy jego strukturę, organizację bogato i szczegółowo opisywaną przez panią Kossakowską, a jednak o największych atutach niebiańskiej armii nic nam nie wiadomo.
Mogłem z łatwością wyobrazić sobie większość miejsc i scen w Siewcy wiatru, ale obraz bitwy mi umykał. Z drugiej strony jej ogrom, ilość bijących się armii była tak niewyobrażalna, że nie sposób opisać wszystkiego, co działo się na polu bitwy.

Kwestią, która najbardziej zapadła mi w pamięć, była cięta odzywka Draga Gamerina do przebierańców Rama Izada: Sprawdź sobie w kuli, zdrajco. Wywołała uśmiech na mej twarzy. Należy jednak znać kontekst rozmowy by lepiej zrozumieć i poczuć wymowę słów komandosa. Drago oraz Głębianin Hazar w ogóle stanowią ciekawą parę przyjaciół. Spotkali się początkowo jako śmiertelni wrogowie, zdołali się jednak szybko ze sobą zaprzyjaźnić.
Cenię sobie także Asmodeusza za optymizm i pogodę ducha.

Bez wątpienia powieść Maji Lidii Kossakowskiej jest oryginalnym dziełem w polskiej fantasy. Nikt wcześniej, o ile mi wiadomo, nie pokusił się o podjęcie tematu Aniołów. Choćby z tego względu warto przeczytać tę powieść, a także wcześniejszy zbiór opowiadań autorki pt: Obrońcy Królestwa.
Siewca wiatru nie jest powieścią genialną, która pozostawiłaby po sobie mocny ślad w pamięci czytelnika. Ale jest kawałkiem ciekawej fantastyki, który warto poznać, choćby po to, by wyrobić sobie zdanie o książce. Jeśli skusiłbym się na ocenianie, w mojej prywatnej i subiektywnej skali otrzymałby Siewca 4,5 w sześciostopniowej skali. Nie czytałem jeszcze opowiadań, ale podejrzewam, tak mi się wydaje, że w krótszej formie literackiej autorka prezentuje się lepiej. Niedługo będę miał okazję się przekonań.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 02, 2009, 06:23:25 pm wysłana przez Radziar »

Offline fri2go

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 19
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
    • fri2go [at] abstynent.net
Odp: Siewca wiatru - Maja Lidia Kossakowska
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 07, 2010, 08:40:02 pm »
Już nawet nie pamiętam, ile czasu ganiałem za tą książką. Będzie pewnie z 5 lat z hakiem. W końcu dopadłem ją - ostatni egzemplarz z magazynu wysyłkowego księgarni Empik. Na dzień dzisiejszy chyba już się wyczerpał zapas cały nakład tej książki.
Z jednej strony cieszę się, że przeczytałem ją dopiero teraz, z drugiej natomiast żałuję, że tyle czasu zwlekałem. Nie ma tu sensu wymawianie się, że brak kasy, że były inne lepsze książki. Ta pozycja uchodziła i nadal uchodzi w moich oczach za sztandarowy przykład dobrze wydanych 30 zł. Nie wiem, czy da się obecnie znaleźć w księgarni w takiej cenie, grubo ponad 600-stronicową książkę, dobrze ilustrowaną, a co najważniejsze zawierającą porządną treść, która nie nudzi się do samego końca.

Nie taki anioł biały jak go malują

Lubisz skrzydlate (i niegrzeczne) aniołki? strzelaniny, ale i machanie bronią białą? ogromne sceny batalistyczne i mniejsze potyczki z dosadnymi opisami poległych? A więc to książka dla Ciebie. Natomiast, odradzam jej czytanie, jeśli nie chcesz burzyć swojej wizji śnieżnobiałych istot śpiewających mdłe piosnki. Wszystkie dzieci również proszę o zakończenie czytania na tym zdaniu.
Aniołki i demonki pani Kossakowskiej dosyć mocno odstają od kanonu biblijnego i apokryficznego. Ludzkość je wyidealizowała, popychając skrajnie w kierunku dobra lub zła, a autorka zmieszała je z błotem wszystkiego, co ludzkie. Nie za wiele z nim wspólnego ma również wizja Królestwa Niebieskiego. W ogóle to i sam Wszechświat istnieje i działa w sposób nie do końca 'boski'. Okazuje się, że to po prostu wielka machina, nadzorowana przez anioły, a te istotki niżej (czyli my), po prostu nie rozumieją jej działania. Niebo też nie jest monolityczną krainą, nie taką prawą i szczęśliwą jak można by przypuszczać. Jest siedem poziomów, które zasadniczo dzielą niebiańską społeczność na klasy społeczne, i pokazują, że nawet w Niebiosach o równości można jedynie pomarzyć. Same anioły też nie wydają się być 'bliżej Boga'. Piją, palą, mają rozterki moralne, knują spiski, zabijają, a nawet się zakochują. Mają ludzkie wady i słabostki, i doskwierają im jak najbardziej ludzkie problemy. Wydają się tak bardzo podobne do człowieka, że tylko skrzydła w jakiś sposób zaznaczają ich odmienność. A ostatecznie szukają Boga w sposób jak najbardziej ludzki, posługując się jedynie wiarą.
Opis książki zaserwowany przez wydawcę, jest... co najmniej zagmatwany. Można by pomyśleć, że to nudnawa powieść psychologiczna z lekką domieszką nadprzyrodzonych mocy. Ja tego tak nie widziałem i nie znam nikogo, kto by miał takie odczucia. Fabuła jest zdecydowanie za szybka i zbyt wielowątkowa, żeby zauważyć jakiekolwiek dumanie nad psychologią człowieka. OK, na siłę można by na to patrzeć i pod tym kątem, ale wtedy czytania jest na kilka stron, a traci się naprawdę genialną akcję, świetne opisy i bogactwo świata przedstawionego. Potężni, różnorodni aniołowie i masa pobocznych istot, szczegółowo przedstawione ale jednak tajemnicze i mistyczne uniwersum, ogromne sceny batalistyczne, magia i nadnaturalne (ciekawe nawet jak na aniołów) zdolności, wątek miłosny (a nawet dwa). To wszystko świetnie splecione w porządną fabułę i poprowadzone lekkim stylem, gdzie dużo konkretów, a mało niepotrzebnego owijania w bawełnę.

Technicznie...

Po pierwsze, stosunek objętość - cena (no i jakość przy tej objętości). Opasłe tomisko, ale mimo tego kawał porządnej lektury. Sama akcja wartka, sprawnie prowadzona, poprzedzona jedynie krótkimi opisami. Długich wstępów i mozolnego budowania nastroju w stylu Kinga tu nie użyczysz. Ponad 600 stron naprawdę porządnie napisanej książki. Ciężko było mi się od niej oderwać. A gdyby komuś zaczęło nudzić się patrzenie na sam tekst, to dla zabicia monotonii co kilkadziesiąt stron pojawiają się ilustracje, naprawdę dobrej jakości i dopasowane do aktualnego wątku. Ciężko się nudzić.
Druga sprawa to zaplecze autorki. Mało co jest kompletnie wyssane z palca. Powiedziałbym, że pani Kossakowska to Brown w dziedzinie fantastyki (nie tylko o aniołach). Autorka garściami czerpie zarówno z Biblii, jak i Koranu, literatury kabalistycznej, czy różnego rodzaju dzieł apokryficznych. Każda postać ma swoje odniesienie gdzieś w naszej rzeczywistości. Podobnie koncepcja Królestwa i Otchłani nie jest całkowicie nowym pomysłem, a swobodnie korzysta np. z wizji Dantego o Piekle. Dla niedowiarków i tych, którzy chcieliby rozwinąć swoją wiedzę, autorka przygotowała obszerny słowniczek, niemniej ciekawy od głównej fabuły.
Po trzecie (ale na tym zalety się nie kończą), styl pisania autorki. Książkę czyta się przyjemnie i szybko, nie nudzi się, a przerwę można zrobić sobie co kilka stron, gdyż wątki są przeplatane sprytnie co kilka akapitów. Dzięki temu również, czytelnik ma wrażenie, że jest na bieżąco z wszystkimi sytuacjami, i nic się nie dzieje za jego plecami. Ważnym czynnikiem jest równy prosty bezpośredni język, bez stylistycznych komplikacji i 'górnolotnej' terminologii. Wszystko zapakowane w krótkie zdania i z zachowaniem równowagi narracja-dialogi.

Wnioski wesołe i smutne

Paradoksalnie, książkę tą lepiej było kupić teraz, ponad 6 lat od jej wydania. Dlaczego? Prawda jest dosyć smutna. W ciągu tych kilku lat nie pojawiła się książka o podobnej objętości i takiej lub lepszej jakości. Jest to dosyć rzadkie połączenie, bo jakościowo dobrych książek polskich autorów jest niby dużo, ale w większości przypadków jest tak, że akcja się rozkręca ładnie jak w trylogii Tolkiena, a tu rach-ciach szybko zakończenie wątku i koniec np. na 350-tej stronie. Alternatywą są opasłe tomiska, gdzie 1/3 to konkretna akcja, a reszta to np. rozwodzenie się nad wyglądem, zachowaniem i wystrojem domu głównych bohaterów (np. "Biała wiedźma"). Z żalem, muszę przyznać, że jest to najlepsza polska fantastyka, jaką czytałem od wielu lat. Czyli, przez ponad 5 lat nie pojawiła się (oczywiście, w moim odczuciu) pozycja, która by trzymała tak wysoki, równy poziom aż do ostatniej strony i dodatkowo poparta była takim zapleczem literackim.

Offline morela

  • Kot Behemot
  • ***
  • Wiadomości: 116
    • Zobacz profil
Odp: Siewca wiatru - Maja Lidia Kossakowska
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 09, 2011, 11:10:34 am »
Muszę to w końcu przeczytać. Teraz jestem po "Tożsamości anioła" L.H.Zleman, która traktuje o aniołach i tych prawych i upadłych. Może w nieco bardziej młodzieńczym wydaniu, ale absolutnie nie jest to romansidło. A o książce Kossakowskiej bardzo dużo czytałam i wasze opinie tylko mnie jeszcze bardziej przekonały do tej lektury