Młoda pani adwokat od lat przyjaźni się z kolegą ze studiów, również adwokatem. Lubią razem spędzać czas, znają się dość dobrze. Oboje są rozwodnikami, oboje już kiedyś byli zakochani, ich małżeństwa nie przetrwały próby czasu. Podchodzą do tego bardzo rozsądnie, nie wyolbrzymiają problemu.
Pewnego razu spotykają się na sali sądowej reprezentując przeciwne strony rozwodzącej się pary - on jest adwokatem męża, ona żony. Los chciał, że małżonkowie walczą ze sobą, a rozwód jest aktem zemsty.
Cóż mogę napisać? Jak ocenić książkę, która reprezentuje gatunek romansu? Z jednej strony lubię dobry romans, lubię przeczytać niezwykłą historię zakończoną happy endem typu "i żyli długo i szczęśliwie". Bo dobry romans nie jest zły. Ale chciałabym, żeby w książce działo się coś więcej, nie tylko rozmyślania zakochanych, ich wahania, ich spotkania podszyte erotyzmem. To trochę za mało. A w tej książce (bardzo krótkiej, więc można było się spodziewać, że za dużo treści tam nie będzie) nie dzieje się nic oprócz podchodów zakochanych. Nawet sprawa rozwodowa, która mogła być ciekawym tłem, okazała się równie przewidywalna jak cała intryga tej książeczki.
Próbowałam znaleźć pozytywne elementy powieści. Może tak:
Miłośniczki prostych romansów będą czytały tę książkę z przyjemnością.
Jedziesz pociągiem i chcesz poczytać coś niezobowiązującego, co nie zmusza czytelnika do zbyt wielkiego wysiłku - polecam.
Musisz iść do lekarza i wiesz, że spędzisz w różnych kolejkach pół dnia - weź ze sobą tę książkę.
To chyba tyle, co mogę zaliczyć tej książce na plus. Bo ja niestety wymagam od powieści czegoś więcej, a chciałabym w tym miejscu podkreślić, że jestem czytelniczką życzliwą i raczej pozytywnie nastawioną do nowości. Nie doszukuję się na siłę mankamentów, nie czerpię satysfakcji z tego, że skrytykuję wszystko i jeszcze na dokładkę znajdę jakiś ośmieszający wydawnictwo czy autora szczególik. Nie potrzebuję podbudowywać swojego ego takimi zabiegami. Ale czytając powieść "Specjaliści od rozwodów" musiałam doszukiwać się zalet. Przykro to pisać, na obronę gatunku mogę jedynie dodać, że ja po prostu nie lubię krótkich romansów opisujących tylko miłosną historię. Jeśli ktoś takie lubi - polecam.