Moist von Lipwig się nudzi. Jego narzeczona wyjechała a Urząd Pocztowy działa bez zarzutu. Jednak Lord Vetinari ma dla niego nowe zadanie...
Tak zaczyna się najnowsza wydana końcem sierpnia powieść Terry"ego Pratchetta z cyklu "Świat Dysku".
W poprzedniej powieści "Piekło pocztowe" Pratchett przedstawił nam nowego bohatera. Jest nim Moist von Lipwig, znany wcześniej jako Albert Spangler, oszust, fałszerz, przestępca, a przy tym człowiek charyzmatyczny i pełen uroku.
Niestety na drodze jego życia stanął Lord Vetinari.
Teraz Vetinari ponownie potrzebuje Moista. Wypuszczenie znaczków pocztowych zachwiało walutą. Znaczki zaczynają funkcjonować jak papierowy pieniądz. I to pieniądz oparty nie na złocie, lecz na bogactwie Ankh Morpork. Moist zostaje wbrew sobie wciągnięty w tok wydarzeń, w wyniku, których zostaje właścicielem Prezesa Banku Lavishów. Dokładnie tak. Pan Maruda obdarowany przez swoją zmarłą panią większością udziałów jest bowiem psem. A teraz psem Moista.
Ta książka nie jest jednolitą opowieścią, lecz prawdziwym węzłem gordyjskim, gdzie działania wielu osób - Cosmo Lavisha, Mavolio Benta, Huberta i jego Igora, a w końcu Adory Belle, splatają się w logiczny, choć nieprawdopodobny ciąg, który doprowadza nas do punktu kulminacyjnego i jak zwykle do szczęśliwego rozwiązania.
Nie zdradzając więcej szczegółów mogę jedynie polecić tę książkę wytrawnym miłośnikom i znawcom twórczości Pratchetta. Nie polecałabym jej jednak nikomu, kto chciałby w tym punkcie swoją przygodę z Pratchettem rozpocząć. Motyw wprowadzenia papierowego pieniądza nie jest już tak zaskakujący jak poprzednio wprowadzenie znaczka w powieści „Piekło pocztowe”, główny bohater delikatnie się miota a pan Bent w roli Klauna wyskakuje jak deus ex machina. Jeśli dodamy do tego "vetinarimanię" Cosmo Lavisha, otrzymamy coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się zbyt skomplikowane, by miało się dobrze czytać.
No, ale wszyscy znamy Świat Dysku.
Tu wszystko może się zdarzyć.