Autor Wątek: Szepty - Marek Adamkowicz  (Przeczytany 208 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline enga

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 29
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Szepty - Marek Adamkowicz
« dnia: Sierpień 01, 2010, 07:10:26 pm »
Szepty, coż ja mogę napisać? Dawno nie zdażyło mi się mieć takiego problemu z napisaniem recenzji! Jest we mnie tyle różnych myśli i emocji, że trudno je w jakiś sensowny sposób opisać.

Szepty to zbiór opowiadań, debiut autora. Jednakże część opowiadań była wcześniej drukowana w prasie.

Opowiadania są ułożone chronologicznie – zaczynają się od wspomnień wojen o kolonie w Afryce, a kończą na pożarze kościoła św. Katarzyny przed kilkoma laty. Jest to ciekawie zaaranżowana konstrukcja, celowy zabieg autora. Każde opowiadanie jednakże to zamknięta całość, można je więc czytać samodzielnie, jednakże czytanie ich po kolei dodaje dodatkowego smaczku wynikającego właśnie z ich chronologii. Opowieści przenoszą nas w świat zwykłych ludzi, jakich wiele było i jest dookoła nas. Jednakże każda z tych osób jest w swej zwykłości wyjątkowa, z różnych powodów.

Każda z opowieści związana jest z bólem – bólem po utracie ukochanej osoby, ukochanego miejsca, czasu, wolności wyboru, samotności… Mimo tego, że opowiadania napisane są prostym, opanowanym językiem, to mimo tego wręcz kipią od emocji! Historie opowiedziane przez autora ukazują różnorakie koleje losu i niepewność naszych planów i szczęścia. Ludzie borykają się ze swoim zwykłym życiem oraz z olbrzymimi tragediami, które mimo upływu lat tkwią ciągle w ich sercach i myślach.

Ważnym elementem opowiadań jest Gdańsk oraz jego okolice. Można by się połasić o stwierdzenie, że ludzie ukazani są przez pespektywę Gdańska, a Gdańsk przez pespektywę losów ludzkich. Ukazany jest jako miejsce wręcz mityczne, do którego ludzie wracają, ciągną z różnych stron Polski, które kochają i szanują.

A na dodatek losy ludzi ukazane są również w świetle wydarzeń ważnych dla całej Polski czy wręcz całego świata. Możemy uczestniczyć w wydarzeniach dziejących się na przykład w czasie I i II Wojny Światowej, strajków w gdańskiej stoczni, śmierci Jana Pawła II.

Mimo na pozór suchego języka opowiadania czyta się wręcz jednym tchem, wciągają tak, jak te opowiadane w dzieciństwie przez naszych dziadków, czy wujków siedzących przy ognisku. Ma się wręcz wrażenie, że jest się cieniem bohaterów, przeżywa się opowiadane historie razem z nimi, odczuwa się takie same emocje.

Język, chociaż prosty i surowy, to jednak nie pozbawiony uroku i mimo wszystko pewnej dozy poetyckości. A na dodatek jest to język bardzo plastyczny, pomagający zobaczyć światy, które autor chce nam przedstawić. Styl, w jakim autor go używa pozwala na jeszcze pełniejsze delektowanie się opowieściami.

Przyznam, że w trakcie czytania pierwszego, czy dwóch pierwszych opowiadań pomyślałam, że są one w porządku, ale nic więcej. Potem jednak zostałam podbita i uważam, że mimo tego, że mała część opowiadań jest odrobinę słabsza (nie ma się czemu dziwić, jeżeli powstawały one w różnym czasie!), to zdecydowanie całość jest warta poznania. I przyznam również, że zmieniłam ocenę ostateczną – najpierw (na początku czytania) chciałam dać książce 4, po przeczytaniu dałam 4,5, a ostatecznie – po różnorakich przemyśleniach – dałam 5. Uważam, że warto!

Ludzkie losy, słabości, nadzieje, zasługi, szczęście, tragedie, a w tle Gdańsk i jego dzieje. Książka ciekawa, napisana w pięknym stylu, wszystkim miłośnikom ludzkich losów, Gdańska, historii – polecam!

[Recenzja została opublikowana wcześniej na moim blogu - www.ksiazkowo.wordpress.com]

Offline Rebellish

  • Piotruś Pan
  • *
  • Wiadomości: 12
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Szepty - Marek Adamkowicz
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 03, 2010, 06:10:52 pm »
    
Jedenaście opowiadań, tak od siebie różnych, a jednocześnie powiązanych ze sobą bardzo ważną nicią. Adamkowicz w swej książce pozwala nam przenieść się w czasie, opowiada historię tak różnych od siebie ludzi, na których wojna oraz życie zostawiło swe piętno. Wspomnienie wyrwane z życia, tak bardzo dla nich ważne i bolesne. Czytając te opowiadania, które są tak realistyczne, ma się wrażenie, jakby dotyczyły one nas, naszego życia, jakbyśmy to my byli ich uczestnikami.

Opowiadania te są napisane w cudowny, przystępny dla każdego sposób. Lekki styl, dzięki czemu przyswoić je może każdy czytelnik, który tylko weźmie tę książkę w ręce. Ukazane jest w nich życie ludzi, którzy często przeżywszy wojnę, nie mogą poradzić sobie z jej skutkami, stratą bliskich. Wspomnienia nie blakną, wręcz odwrotnie, z biegiem czasu stają się coraz wyraźniejsze i bardziej bolesne. Niesamowite, jak bardzo realistyczny obraz ukazany jest w tej książce, aż ma się wrażenie, jakby po prostu spisano w niej prawdziwe wspomnienia, których momenty naprawdę miały miejsce.

Ten niesamowity, powojenny klimat, który zawarty jest w "Szeptach", pozwala nam na chwilę zatopienia się w myślach, przeanalizowanie swojego życia oraz zastanowienie się nad owymi opowiadaniami. Dostrzeżenie w nich ukrytego przekazu, sensu, który dla każdego może i chyba jest całkiem inny. Czytając tę książkę czuje się pewną melancholię dotyczącą życia i własnej egzystencji. To niesamowite, jak wiele uczuć może wzbudzić w nas tak cienka, a jednocześnie piękna w swej głębi książka. Bo czasami naprawdę ciężko opisać słowami to, co czuło się podczas czytania jakiejś lektury. Dlatego "Szepty" po prostu trzeba przeczytać samodzielnie, aby zrozumieć. Aby poczuć.

Autor w swej książce ukazuje, jak kapryśny i zmienny może być los. Że zła passa w każdej chwili może pojawić się i zburzyć szczęście nawet najbardziej radosnego człowieka, zadowolonego ze swego życia. Potrzeba siły i odwagi, aby zmierzyć się z życiem i z tym, co przyniesie los. Bo czasami strata bliskiej osoby jest zbyt silna, zbyt bolesna, aby móc podnieść się i z uniesioną głową kroczyć dalej przez życie. Czasami wystarczy myśl, że jest ktoś jeszcze, dla kogo możemy żyć, że jest osoba, dla której jesteśmy ważni.

Postacie wykreowane przez Adamkowicza mają właśnie tą siłę, która pozwala kroczyć im przez życie. Choć nie są idealni, nie poddają się i idą dalej. Zmagają się z przeszłością, często z okrutnymi czynami, których sami dokonali. Niosą na swych barkach ciężar, z którym muszą zmagać się sami, ale mają siłę i odwagę, dzięki której potrafią się podnieść. Cieszy mnie to, że Adamkowicz nie wyidealizował swych postaci, lecz ukazał ich jako prostych ludzi, którymi przecież są. Jak to kiedyś ktoś ujął... "Przeszłości nie da się zmienić, nie da się też jej wymazać, ale los daje szansę, aby ją naprawić". Trzeba umieć tą szansę wykorzystać.

Polecam tę książkę przede wszystkim tym, którzy chociaż trochę chcą się przekonać, jak wyglądało życie ludzi, którym udało się przeżyć wojnę. Których wspomnienia są tak bolesne i realistyczne, jakby przedstawione historie ktoś szeptał nam do ucha. Nie sposób przejść obok tej książki obojętnie, przeczytać, odłożyć, nie zastanowić się nad nią nawet przez moment. To właśnie jedna z tych lektur, która wywołuje w czytelniku bardzo dużo emocji, nie tylko smutek czy nostalgię. Jak już wspomniałam wyżej, po prostu aby poczuć, trzeba przeczytać. Nie ma drogi na skróty.

(Recenzja publikowana również na innych stronach, m. in. lubimyczytac.pl)
„Widziałem kiedyś śmierć, która zbierała dusze zmarłych do małych butelek i później je wypijała. Śmierć ta miała ostre jak brzytwy kły. Uśmiechnąłem się do niej, a ona odpowiedziała tym samym. Chciałem jej dotknąć, lecz gdy wyciągnąłem rękę, napotkałem tylko zimną taflę lustra.”