Postanowiłam założyć nowy wątek, bo w dowcipach jest miejsce na dowcipy.
U Poniedzielskiego lubię ten jego smutny ton wypowiedzi. Mówi tak sobie monotonnie, niby w zamyśleniu, snuje sobie powoli swoją opowieść a ludzie pękają ze śmiechu. Genialne.
W ogóle lubię kabarety, w których wystepujący potrafią rozśmieszyć widownię słowem. Np. starzy dobrzy Smoleń i Laskowik i w ogóle cały Tey. Tacy Ani Mru Mru też są całkiem nieźli, ale mimo wszystko wolę magię słowa. 
Poniedzielski to magia swego rodzaju, jak dla mnie. Facet jest inżynierem od automatyki czy czegoś w ten deseń. Ale jego pisanie jest dla mnie... Hmmm... Jak czytam obu (Poniedzielskiego i Andrusa), to mi jakoś tak lżej, że nie jestem sama z tym moim skrzywionym spojrzeniem na świat. W ogóle polecam bloga Andrusa i bloga Poniedzielskiego, który pisze z Magdą Umer.
Kabaretami interesuję się bardzo. Mam kilka ulubionych. Z klasyki Potem (teraz Hrabi) i dziecko Kamola pod postacią Spadkobierców. Ze staroci również Salon Niezależnych. Poza tym monologi w wykonaniu Gajosa. Z bardziej współczesnych bardzo lubię te, które mają dobre oko do rzeczywistości - Neo-Nówka, Kabaret Młodych Panów, Limo. No, i formy eksperymentalne - Mumio, Grupa Mo Carta... I pewnie więcej by się znalazło.