Ja też oglądam na bieżąco (i starsze programy na YT, jak mam beznadziejny humor). W zeszłym tygodniu gościem był de Vito. Rozwalił mnie, wchodząc przebrany za połowę konia. Fergusona lubię za to, że robi totalną dekonstrukcję formatu. Przez to ma marną godzinę (w Stanach około północy) i nie najbardziej znanych gości, chociaż zdarzają mu się perełki. Ale mimo wszystko ci, którzy się pojawiają są ciekawi i mają tak samo pokręcone poczucie humoru. Geoff, Wavy (krokodyl - luzak) i Sid (słodki biały króliczek, który klnie jak szewc) i Aquaman to moi idole... Klnie, zadaje gościom ekstremalnie niepoprawne pytania, robi sobie jaja z telewizji, która go puszcza, krytykuje wszystko, co go wkurza. I ma bardzo duży dystans do siebie. Dwa przykłady, które szczerze kocham:
Piosenka z playbacku oczywiście:
Piosenka, którą sam wcześniej nagrał i puścił, żeby się powydurniać: