Czasem zaskakuję sama siebie wyborem lektur.
Z okładki:
Po trzech latach odsiadki Ray Klein, ortopeda skazany za gwałt, staje przed szansą odzyskania wolności. Tego samego dnia jednak w Więzieniu Stanowym Green River, zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze, wybuchają zamieszki na tle rasowym, a rywalizujące grupy więźniów przystępują do brutalnej i bezwzględnej walki. Banda białych degeneratów zagraża przyjaciołom Kleina, a także jego ukochanej Devlin, która zajmuje się psychiatrią sądową. Czy uda się ich uratować? I co tak naprawdę wywołało ten niespodziewany bunt?Jednak nie tyle opis, co osoba autora skłoniła mnie do wypożyczenia książki. Mianowicie Willocks jest z zawodu psychiatrą. To specyficzna grupa zawodowa, która trochę inaczej patrzy na ludzi (na przykład mój ukochany Somoza jest również psychiatrą). Książka to solidny thriller z ambicjami do przedstawienia więzienia jako struktury społecznej, sfery walk o wpływy, miejsca ciągłego ścierania się ras i religii. Samo więzienie jest również specyficzne. Panoptikon, pomysłu pewnego filozofa, to konstrukcja, dzięki której strażnik więzienny może obserwować więźniów, ale sami osadzeni nigdy nie mają pewności czy są akurat pod nadzorem. W ogóle polecam zapoznać się z sama ideą w wykonaniu Foucaulta.
Niemniej sama książka filozofię ma jedynie delikatnie zarysowaną, gdyż autor przede wszystkim skupia się na wielkim powstaniu więźniów i wojnie między różnymi ugrupowaniami, co z jednej strony jest zaletą, ale również i wagą. Jako thriller jest ok, ale mimo wszystko bardziej zaciekawiła mnie pierwsza część, gdzie czytelnik ma okazję zapoznać się z regułami funkcjonowania w chorym świecie więzienia.
I jeśli ktoś postanowi do książki zajrzeć, to uczciwie ostrzegam, że język jest bardzo wulgarny od pierwszej do ostatniej strony. Więc jeśli ktoś jest wyjątkowo wrażliwy, to niech sobie daruje.