Autor Wątek: Bunt w Green River - Tim Willocks  (Przeczytany 401 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline murietka

  • Wiedźmin
  • *
  • Wiadomości: 1614
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
    • Kot
Bunt w Green River - Tim Willocks
« dnia: Luty 07, 2010, 05:06:40 pm »
Czasem zaskakuję sama siebie wyborem lektur.

Z okładki:
Po trzech latach odsiadki Ray Klein, ortopeda skazany za gwałt, staje przed szansą odzyskania wolności. Tego samego dnia jednak w Więzieniu Stanowym Green River, zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze, wybuchają zamieszki na tle rasowym, a rywalizujące grupy więźniów przystępują do brutalnej i bezwzględnej walki. Banda białych degeneratów zagraża przyjaciołom Kleina, a także jego ukochanej Devlin, która zajmuje się psychiatrią sądową. Czy uda się ich uratować? I co tak naprawdę wywołało ten niespodziewany bunt?

Jednak nie tyle opis, co osoba autora skłoniła mnie do wypożyczenia książki. Mianowicie Willocks jest z zawodu psychiatrą. To specyficzna grupa zawodowa, która trochę inaczej patrzy na ludzi (na przykład mój ukochany Somoza jest również psychiatrą). Książka to solidny thriller z ambicjami do przedstawienia więzienia jako struktury społecznej, sfery walk o wpływy, miejsca ciągłego ścierania się ras i religii. Samo więzienie jest również specyficzne. Panoptikon, pomysłu pewnego filozofa, to konstrukcja, dzięki której strażnik więzienny może obserwować więźniów, ale sami osadzeni nigdy nie mają pewności czy są akurat pod nadzorem. W ogóle polecam zapoznać się z sama ideą w wykonaniu Foucaulta.

Niemniej sama książka filozofię ma jedynie delikatnie zarysowaną, gdyż autor przede wszystkim skupia się na wielkim powstaniu więźniów i wojnie między różnymi ugrupowaniami, co z jednej strony jest zaletą, ale również i wagą. Jako thriller jest ok, ale mimo wszystko bardziej zaciekawiła mnie pierwsza część, gdzie czytelnik ma okazję zapoznać się z regułami funkcjonowania w chorym świecie więzienia.

I jeśli ktoś postanowi do książki zajrzeć, to uczciwie ostrzegam, że język jest bardzo wulgarny od pierwszej do ostatniej strony. Więc jeśli ktoś jest wyjątkowo wrażliwy, to niech sobie daruje.
...una buena onda...

Offline dr_socrates

  • Jakub Wędrowycz
  • **
  • Wiadomości: 50
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Bunt w Green River - Tim Willocks
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 05, 2010, 10:59:43 am »
Czyta się raczej szybko, bo napisana jest sprawnie, a sama narracja utrzymana jest w dobrym  tempie, ale po plecach raczej nie biegają dreszcze. Książka do przeczytania raz. Raczej nie ma po co do niej wracać.