Właśnie przeczytałam zamieszczoną na forum recenzję "Porwania", z którą się zupełnie nie zgadzam. Ponieważ jestem tutaj nowa nie orientuję się czy mogę zamieścić własną recenzję osobno czy jako odpowiedź na pierwszą. Dlatego pozwolę sobie na kilka słów w tym wątku.
Recenzja "Porwania" jest niemal bałwochwalcza. (Przepraszam autorkę, ale tak ją odebrałam). Ostatnia powieść Joanny Chmielewskiej jest owszem oparta na świetnym pomyśle, nie został on jednak do końca wykorzystany. Po brawurowym początku - scena ustalania tożsamości "porwanej" - zmienia się tempo akcji i sposób narracji. Pierwsza część książki przypomina jeszcze dawną Chmielewską, potem autorka już tylko przytacza kolejne opowieści o porwaniach i niejako "podpina" je, aby udokumentować swoją tezę. Z tekstu wyskakują czasem perełki słowotwórstwa, z których autorka jest znana.
Książkę, po pierwszym pozytywnym zaskoczeniu czyta się niejako z rozpędu, acz z narastającym znużeniem. Brakuje w niej klimatu, tak dobrze znanego wielbicielom Chmielewskiej. Przecież Pani Joanna słynie z wykorzystywania w książkach znajomych osób, nie wyłączając rodziny. Jednak grono znajomych przedstawione w "Porwaniu" jest słabo zarysowane. Brakuje mi charakterystycznych postaci takich jak Alicja, Anita czy Zosia i Paweł, z którymi się nieomal zaprzyjaźniłam. Wiem, że czas płynie, grono osób otaczających autorkę się zmieniło, lecz postacie przedstawione w powieści są "blade", mylą mi się imiona i profesje, mimo, że niektóre osoby występowały już we wcześniejszych książkach i w "Autobiografii".
Uważam "Porwanie" za najsłabszą z ostatnio wydanych powieści "Joanny Chmielewskiej. Dowodem na to niech będzie fakt, ze nie mam ochoty do niej wracać, chociaż niektóre książki na mojej półce są już prawie na śmierć zaczytane.
Drugą taką "nieczytatą" książką jest "Lądowanie w Garwolinie". Jak widzę z lektury wcześniejszych postów, książka jest do tego stopnia niedobra, ze zniechęciła timido 2 do sięgnięcia po inne powieści.
Dodam jeszcze, że książki Pani Joanny towarzyszą mi od lat, kupuję je na bieżąco i mam prawie wszystkie pierwsze wydania od lat 70-tych poczynając.
Niestety coraz częściej idąc do księgarni po najnowszą powieść zaczynam się wahać - może jednak tym razem już wybrać innego autora.
Co stwierdzam z wielką przykrością.