Jak dla mnie to jakieś rozdwojenie jaźni. Bo jak jedzie w świat, to mu się trochę światopogląd zmienia i nie przejmuje się polityką. Ale może trudno mu zerwać z przeszłością. A może chce w ten sposób utrzymać się na powierzchni?
Nie rozdwojenie jaźni, lecz (większa) złożoność ludzkiej natury/osobowości.

Przecież nie jedzie w świat po to, aby "przejmować/zajmować się" polityką, ino poznawać inne kultury, ich zwyczaje, wierzenia... Co ma "bat do..."?

Pan Cejrowski ma jasno sprecyzowane konserwatywne poglądy polityczne (których w większości nie podzielam, nawiasem pisząc), natomiast dorabianie do jego osoby jakichś dziwnych teorii jest co najmniej nie w porządku. Przecież nikt nie każe Ci czytać/słuchać jego wynurzeń na tematy polityczne, wszak jego książki o tematyce podróżniczej są od tego wolne.