Część rzeczywiście dociera, ale jak tak się poniewieram po forach książkowych to raczej nie słychać, żeby powieści te (poza już naprawdę znanymi w Polsce autorami) były jakoś bardziej znane. Lois MacMaster Bujold, Vernor Vinge, choćby ta dwójka wielokrotnych laureatów Hugo, nie doświadczyłem wielu dyskusji o ich książkach. A takich nazwisk można rzucić więcej.
A co do Gaimana - nie, nie było zmęczenia materiału. Książki Gaimana są bardzo przystępne w czytaniu i jakoś nie nudzą się. Zresztą Gaiman jest różnorodnym pisarzem. Potrafi napisać powieść poważną, jak Amerykańscy bogowie, baśń dla dorosłych w stylu Gwiezdnego pyłu, albo też taką powieść jak Nigdziebądź, gdzie elementy rzeczywistości i świata fantasy przeplatają się ze sobą dość mocno.