Małe czytelnicze fetysze, czyli SaveUp! w praktyce...Każdy miłośnik książek kocha zapach farby drukarskiej na stronach białego papieru. Z powodu tych małych fetyszy czytelnicy chętnie odwiedzają księgarnie, gdzie mogą dać upust swoim małym pragnieniom. Ale czy zapach pieniędzy nie jest bardziej pociągający?
Naprzeciw sytuacji bytowej czytających Polaków, w tym sporej grupy studentów, która z powodu poszerzania wiedzy odkłada swój kapitał w czasie, wyszły księgarnie internetowe. Sprzedają pozycje książkowe dużo taniej, a dodatkowo zapewniają szybką i sprawną dostawę. Jednak i tu zdarza się, że jedna księgarnia nakłada marże większą, inna mniejszą a jeszcze inna liczy sobie niebotyczne sumy za dostawę.
Łatwo się zgubić w gąszczu internetowych ofert. Jednak jest już rozwiązanie, które pozwala kupować zawsze najtaniej, zawsze nowe pozycje. Nie jakieś używane, z szemranych aukcji. Wystarczy na swojego iPhona ściągnąć aplikacje SaveUp!, która umożliwia skanowanie kodów kreskowych i numerów ISBN pozycji, które czytelnik pożąda.
Robimy jedno zdjęcie i na ekranie iPhona widzimy pełną ofertę księgarni, które upragnioną przez nas książkę mają w asortymencie. Na górze pokazana jest różnica cenowa, po prawej stronie natomiast cena książki w konkretnej księgarni. Wybieramy najtańszą, wysyłamy ofertę na swoją skrzynkę pocztową i kupujemy. Po kilku dniach w rękach mamy pachnącą świeżym drukiem książkę, a w portfelu pachną nam dziesięciozłotówki. I wilk syty, i owca cała.
Aplikację można pobrać za darmo w AppStore oraz na stronie
saveup.pl.