- Gdy pojadę do Ruandy i bohaterowie mojej książki dowiedzą się, że dostali taką nagrodę, powiedzą mi: Jean, to nie jest dobra nowina. To jest bardzo dobra nowina! - mówił
Jean Hatzfeld, autor "Strategii antylop", laureat pierwszej edycji Nagrody im.
Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki
Uroczystość wręczenia Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego, która odbyła się wczoraj wieczorem w Teatrze 6. Piętro w Pałacu Kultury, miała wielu bohaterów. Byli nimi bez wątpienia laureat Jean Hatzfeld i tłumacz jego książki na polski Jacek Giszczak. Byli nimi także pozostali pisarze i tłumacze, którzy znaleźli się w finale Nagrody - Klaus Brinkbäumer, autor "
Afrykańskiej odysei", i jej tłumaczka Joanna Czudec,
Wojciech Jagielski, autor "
Nocnych wędrowców",
Włodzimierz Nowak, autor książki "
Serce narodu koło przystanku", i Riccardo Orizio, autor "
Zaginionych białych plemion", oraz tłumacze Joanna Ugniewska i Mateusz Salwa.
Jury pod przewodnictwem dziennikarki Małgorzaty Szejnert wybierało spośród 50 nadesłanych książek 38 autorów polskich i 12 zagranicznych. Każdy z nominowanych wspominał wczoraj osobiste spotkania z Ryszardem Kapuścińskim, podkreślał wpływ, jaki wywierały jego książki.
- Cztery razy Afryka, raz Polska niewarszawska. Sięgając po tytuł książki Ryszarda Kapuścińskiego, można powiedzieć, że wyszedł z tego "Busz po polsku". Ryszarda Kapuścińskiego nie znałem, ale zawsze był dla mnie mistrzem. Pytają mnie, czy taka Polska, jaką opisałem, jest. Otóż taka Polska też jest, tylko może ją mniej widać z tych głównych dróg - podkreślił Włodzimierz Nowak, autor "Serca narodu koło przystanku", jedynej finałowej książki o naszym kraju.
Nagrodzona "Strategia antylop" Jeana Hatzfelda w przekładzie Jacka Giszczaka to trzecia książka tego reportera o Ruandzie, o ludobójstwie. Autor powraca do tego kraju od kilkunastu lat. - To wyjątkowa dla mnie sytuacja. Do moich kolegów nominowanych do tej nagrody skieruję takie przesłanie: Nieważne jest zwycięstwo, ważne jest uczestnictwo. Cieszę się, że z tej okazji jestem w Polsce. Byłem tu przed laty. Nie będę składał podziękowań, trwałyby one równie długo jak w czasie ceremonii oscarowych. Wiele zawdzięczam tym osobom, które są w książce. Podziękuję każdemu z osobna, osobiście. Pojadę do Ruandy i powiem, że dostali tę nagrodę. Powiedzą: Jean, to nie jest dobra nowina. To jest bardzo dobra nowina! - mówił Jean Hatzfeld.
Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego ustanowiona przez miasto stołeczne Warszawa, współorganizowana przez "Gazetę Wyborczą", to forma wyróżnienia i promocji najwartościowszych książek reporterskich, które zmuszają do refleksji, poszerzają naszą wiedzę o świecie. - Stają się bardzo ważną częścią literatury współczesnej. Celem tej nagrody jest również uhonorowanie Ryszarda Kapuścińskiego, wybitnego reportażysty, dziennikarza, publicysty i poety, który mieszkał w Warszawie przez ponad 60 lat. Ma ona służyć także promocji Warszawy - zauważyła Ewa Malinowska-Grupińska, przewodniczącą Rady Warszawy.
Honorowy patronat nad nagrodą sprawuje żona Ryszarda Kapuścińskiego Alicja. - W dniu, kiedy inaugurowana była ta nagroda, przypomniałam fragment z "Lapidarium III". Ryszard pisał w nim, że reportaż literacki rozwinął się na przestrzeni ostatniego półwiecza na równi z innymi gatunkami literackimi, takimi jak proza, esej, poezja. To, że w Polsce mamy konkurs jego imienia dotyczący reportażu literackiego, dowodzi, jak popularny to obszar literatury. Mam nadzieję, że następne edycje konkursu sprawią, że ten gatunek literacki stanie się powszechniejszy, doskonalszy, bliski i ważny dla czytelników - powiedziała "Gazecie" Alicja Kapuścińska.
Bohaterami wieczoru była także trójka młodych warszawiaków - Christopher Grzybowski i Piotr Król, a także Alina Tuchołka - zwycięzcy konkursu edukacyjnego dla szkół ponadgimnazjalnych "Moja wojna futbolowa" popularyzującego twórczość Kapuścińskiego wśród młodzieży. - Mam wiadomość pozytywną - wszystko wskazuje na to, że wszyscy uczestniczący w tym konkursie przeczytali "Wojnę futbolową". Zwycięzcy Christopher i Piotr nakręcili teledysk będący hiphopową, fundamentalną obroną kibicowania, w którym śpiewają: "My jesteśmy normalni, a wy macie kompleksy". Alina napisała esej, który zakończyła słowami: "Zastanawiam się, co zrobicie z tą pracą". Postanowiliśmy przyznać jej drugą nagrodę - mówił Seweryn Blumsztajn, naczelny "Gazety Stołecznej" i równocześnie jeden z jurorów konkursu edukacyjnego.
A Piotrek Król ze sceny zaapelował: - Jestem kibicem, chodzę na Legię od kilku lat. Nie jestem bandytą, złodziejem, dilerem. A społeczeństwo uważa kibiców za takie osoby, a to nie jest prawda. Bierzcie nas za normalnych ludzi, bo my nie jesteśmy bandytami!