Wczoraj spędziłam tam parę godzin. I tak najciekawsze były stoiska antykwariatów, bo mieli naprawdę perełki.
Dostałam z dziesięć kilko katalogów wydawniczych (fascynująca lektura), zakupiłam trochę książek, bo rabaty mieli 15-40% w zależności od wydawnictwa, byłam na kilku spotkaniach (podobało mi się spotkanie z Mączkowskim na temat międzywojennej Warszawy).
Zdecydowanie mniej ludzi niż na Międzynarodowych Targach Książki, więc można było spokojnie pooddychać.